W środę tysiące dozorców, portierów i superintendenci pracujący w budynkach mieszkalnych w Nowym Jorku zagłosowali w sprawie pytania: Czy powinni strajkować? Odpowiedź była jednoznaczna: Tak. Tak, powinni.
Po ponad miesiącu negocjacji, ich związek zawodowy, 32BJ SEIU, do tej pory nie zdołał osiągnąć nowej umowy z Realty Advisory Board on Labor Relations (RAB), który reprezentuje właścicieli i operatorów nieruchomości w Nowym Jorku. Obecna umowa wygasa w poniedziałek 20 kwietnia o północy. Między innymi, 32BJ domaga się podwyżek płac i poprawy warunków emerytalnych, a także odrzucenia propozycji przeniesienia niektórych kosztów opieki zdrowotnej na pracowników budynków.
RAB twierdzi, że nie stać ich podwyżki płac, zwłaszcza w obliczu obietnicy burmistrza Zohrana Mamdaniego zamrożenia czynszu w mieszkaniach objętych regulacją czynszu: "Nowojorski przemysł nieruchomości mieszkaniowej zmaga się ze wzrastającymi naciskami, w tym prawdopodobieństwem braku podwyżek czynszów dla stabilizowanych jednostek przez lata, nadmierną regulacją i rosnącymi kosztami operacyjnymi” - mówi prezydent RAB Howard Rothschild w oświadczeniu. “Nadszedł czas, aby obie strony doszły do porozumienia i negocjowały umowę, która odzwierciedla te realia i wspiera realną ścieżkę naprzód.”
Dozorca stoi przed budynkiem przy Central Park West w 2006 roku.
“Propozycje RAB dotyczące cięcia kosztów kosztem swoich niezbędnych pracowników są obraźliwe” - odpowiada prezydent 32BJ Manny Pastreich. “Twierdzenie, że właściciele nie mogą podnieść czynszów, stoi w sprzeczności z życiowym doświadczeniem większości Nowojorczyków, w tym naszych członków, walczących o przetrwanie. Podczas gdy przemysł nieruchomości mieszkaniowej nadal kwitnie dzięki rekordowo wysokim czynszom, wysokim wartościom nieruchomości i historycznie niskim wskaźnikom wolnych lokali, wielu naszych członków ma trudności z dotrzymywaniem kroku.”
W środę ponad 10 000 członków związku zorganizowało marsz na Park Avenue w okolicach 70. i 80., dzisiejszego elitarnego osiedla milionerów, słynnego z luksusowych budynków z pełnym serwisem dozorcy. Jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte do północy w poniedziałek, członkowie związku wystąpią z pracy.
Dla Nowego Jorku, miasta szukających sukcesu i ambitnych, życie w budynku z dozorcą od dawna byłoby znakiem, że udało ci się—to że osiągnęłań status społeczno-ekonomiczny, który w końcu pozwala na trochę łatwiejsze życie miejskie. To wszystko dzięki dozorcom, portierom i superom: Podpisują za ciebie paczki. Zbierają i usuwają śmieci. Trzymają zapasowe klucze, więc nigdy nie zatrzasniesz się sam. Zamawiają taksówki, nawet podczas zamieci. Naprawiają ci przeciekający zlew. Nadzorują dostawę mebli czy montaż sprzętu. Wpuszczają gości do twojego mieszkania i niepożądanych odwiedzających. W niektórych budynkach odbierają twoje zakupy spożywcze lub pranie chemiczne i odstawiają je do twojego mieszkania. W każdym budynku witają cię każdego ranka i wieczoru, kiedy wchodzisz przez drzwi, może nawet z przysmakiem dla twojego psa czy lizakiem dla twojego dziecka.
A teraz wszyscy oni mogą zniknąć. Na jak długo, nie wiemy. Ostatni strajk dozorców w Nowym Jorku miał miejsce wiosną 1991 roku. Trwał 12 dni. Jak miasto sobie z tym radziło? Szczerze mówiąc, niewiele.
Tysiące pracowników obsługi budynków z 32BJ SEIU na wiecu 15 kwietnia. Zagłosowali za autoryzacją strajku, który wpłynie na ponad 3300 budynków mieszkalnych w Nowym Jorku.
“Hydraulik nie może przyjść, więc rura nadal przecieka” - napisał Dennis Hevesi dla The New York Times 2 maja 1991 roku. “Pieluchy niemowlęcia robią to samo, ale pieluchowy dostawca nie może dostarczyć. Przeprowadzki nie można zrobić, więc niektórzy ludzie muszą płacić dwa czynsze – za mieszkanie, w którym nadal mieszkają, i za to, w którym powinni już mieszkać. A lokatorzy w całym mieście są wściekli, kiedy raczej chcieliby dezynfekować, podczas gdy śmieci piętrzą się, a szkodniki kopią się, ale oszczekiwacz nie może dostać się do budynku. Pomocy!”
“Dozorcy chodzą w kolumnie, nie w holu” - czytamy w nagłówku w Daily News. Inne kolorowe nagłówki z tamtego czasu? “To polityka - otwórz swoje własne drzwi” i - na pierwszej stronie The New York Times: “Nowojorczycy Witają i Noszą Gdy Strajkują Pracownicy Budynków.”
“To polityka – otwórz swoje własne drzwi”.
Mogą się wydawać to wszystko drobne uprzykrzenia, które dotykają niewielkiej grupy Nowojorczyków - około 1,5 miliona osób żyje w budynkach z dozorcami spośród ogólnej populacji miasta, wynoszącej prawie 8,5 miliona. Ale, tak jak metro, miasto jest bardziej powiązane, niż myślimy. W ciągu kilku dni wtedy burmistrz David Dinkins musiał ogłosić stan zagrożenia zdrowia z powodu wszystkich nieodebranych śmieci. Służby sanitarnie odmówiły przekroczenia linii protestujących, aby odebrać śmieci z budynków z dozorcami.
“Góra śmieci się tam gromadziła przed zablokowanymi budynkami, głównie na Górnym Wschodnim Manhattanie, często słabo spakowana w zwykłe brązowe worki” - napisał The Daily News, “a w tej chwili plądrowana przez bezdomnych i wylewająca się do rynien.”
Odźwierny wołający taksówkę na 2. Alei na Upper East Side w trakcie burzy śnieżnej.
Wielu znanych nowojorskich polityków popiera 32BJ. Jack Schlossberg, kandydat do Kongresu z 12. Okręgu Nowego Jorku, opublikował swoje poparcie dla związku na X: „Odźwierni i inni niezbędni pracownicy wykonywcy w budynkach utrzymują nowojorskie miasto w ruchu !!” napisał nad wideo z manifestacji na Park Avenue. W oświadczeniu dla Vanity Fair, Alex Bores, kolejny kandydat do Kongresu z 12. Okręgu Nowego Jorku, także wesprzeł 32BJ: „Dla wielu nowojorczyków członkowie 32BJ są pierwszymi i ostatnimi osobami, które widzą na zewnątrz swojej rodziny każdego dnia. Pomagają uczynić nasze mieszkania bardziej domowymi. Walczą o sprawiedliwe zarobki i świadczenia, w szczególności o opiekę zdrowotną, które nie tylko zasługują, ale korzystają z nich wszyscy, z którymi mają kontakt każdego dnia. Jestem dumny, że jestem po ich stronie.”
Jak nowojorskie Kopciuszki, mieszkańcy miasta zaczynają przygotowywać się na to, co może się stać gdy nadejdzie północ 20 kwietnia. Niektóre budynki zatrudniają ochroniarzy. Inne wymagają, aby mieszkańcy zarejestrowali się na tymczasowe karty identyfikacyjne. Rozdawane są ulotki z nowymi zasadami panującymi podczas strajku: Brak remontów lub budowy, brak przeprowadzek. Potem są rozpaczliwe wezwania do wolontariuszy, aby monitorować hol. Ale przede wszystkim? Mieszkańcy są w niepewności co do możliwości znajdowania się dosłownie w ciemnościach. Mój dozorca zawsze mi pomagał zmieniać te żarówki sufitowe.