Miles Teller Miał zespół oszusta grającego tatę w „Paper Tiger” | Vanity Fair
Miles Teller był trzy razy na Festiwalu Filmowym w Cannes, ale istnieje część najbardziej prestiżowego festiwalu filmowego na świecie, która nadal sprawia mu nieco zakłopotania: słynna owacja na stojąco.
Jeśli film jest dobry, owacja na stojąco może trwać tak długo, jak to tylko możliwe. Reżyser i gwiazdy stoją tam pod jasnymi światłami, uśmiechając się i chłonąc wszystko. Czasami nawet płaczą (najnowszy przypadek: Vin Diesel). Dla Tellera pozostaje to surrealistycznym doświadczeniem, podczas którego nie jest do końca pewien, co ze sobą zrobić.
"Jest się bardzo wdzięcznym i doceniającym, oczywiście, ale nie wiem, jak zareagować - ludzie tylko się na ciebie gapią i klaskają", mówi dla Vanity Fair. "Chyba nadal staram się zrozumieć, jak to zrobić".
W sobotę Teller otrzymał jedną z najdłuższych owacji na stojąco - około 10 minut - podczas premiery filmu Jamesa Graya "Paper Tiger". Dramat rodzinny skupia się na dwóch braciach (Teller i Adam Driver), którzy w latach 80. XX wieku ścigają amerykański sen w Nowym Jorku. Próbując razem rozpocząć nowy biznes, zaplątują się w nieuczciwe sprawy, które narażają na ryzyko ich rodzinę i utrzymanie.
Dla Tellera rola Irwina, która początkowo była luźno inspirowana ojcem Graya, jest postacią bardziej dojrzałą niż te, które grał wcześniej. Jest mężczyzną rodziną, który stara się dać swojej żonie (Scarlett Johansson) i dwójce dzieci lepsze życie.
Następnego dnia po światowej premierze, popleczny Teller i ja siadamy w hotelu Carlton, aby omówić film. Choć jest w tym momencie weteranem Cannes (z serialem TV Nicolasa Windinga Refna „Za starych, aby umierać młodo” w 2019 roku i „Top Gun: Maverick” w 2022 roku), to jego pierwszy raz na festiwalu z filmem nominowanym do Złotej Palmy. "Konkurs prawdopodobnie ma większe znaczenie dla reżysera i producentów i niektórych osobistości, bo na pewno oznacza to coś. Ale nigdy nie byłem zwolennikiem rankingu czy konkurencji" mówi.
Dla Tellera ważne jest, by oddać postać jak najlepiej. Rozmawia z Vanity Fair o graniu ojca (i o tym, że będzie nim w przyszłości), o tym, jak utrata domu wpłynęła na jego występ, i o tym, co dzieje się z kontynuacją Michaela.
Ten wywiad został lekko zredagowany i skondensowany.
Teller w Papierowym Tygrysie
Vanity Fair: Jak wyglądała pierwsza rozmowa Jamesa Graya z Tobą na temat Papierowego Tygrysa?
Miles Teller: My [Teller i jego żona, Keleigh Sperry] zostaliśmy przesiedleni z powodu pożarów [Palisades], więc wynajmowaliśmy miejsce w Santa Barbarze. Naprawdę staraliśmy się zrozumieć, jak będzie wyglądało nasze życie dzień po dniu. Byłem tam - myślę, że był to może miesiąc po pożarach, gdy dostałem telefon, że James [Gray] chciał się spotkać w sprawie tego projektu. Byłem świadomy, że Scarlett [Johansson] była do niego przywiązana, a także Adam [Driver], i początkowo miał to być rodzaj duchowego sequela do Armageddon Time, który bardzo mi się podobał. Pojechałem do LA i spotkałem się z Jamesem i rozmawiałem o projekcie, rozmawiałem o milion innych rzeczach. Jeśli znasz Jamesa, to rozmawiasz o wszystkim.
Tak, dostałam wirtualną wycieczkę po jego ogrodzie, kiedy rozmawiałam z nim.
Dokładnie. Powiedział: „Miles, chcę to zrobić z tobą”. I szczerze mówiąc, w tym czasie naprawdę nie wiedziałem, kiedy wrócę do pracy. Wydawało się, że nie ma możliwości, aby to zrobić. Zapytałem: „Kiedy zaczniecie?”, A on powiedział: „No, zaczniemy za jakieś cztery tygodnie”. Miałbym zrobił cokolwiek, naprawdę, z Jamesem. Ale ten film, właśnie go zrealizować - taki nacisk na rodzinę i dom i to, że wszyscy są w jednym miejscu i wszystkie wspomnienia, które się ma - mając to właśnie straciłem, myślę, że to naprawdę przesiąkło moją pracę i miłość, którą naprawdę poczułem.
Skoro wiedziałeś, że to duchowy sequel do Armageddon Time, który był oparty o własnych rodziców, zapytałeś Jamesa o jego ojca?
Kiedy byłem u niego w domu, przechodziłem przez jego ogród, a on robił swoje bolonie, był bardzo wyraźny, że nie uważał, że było bardzo ważne lub przydatne dla mnie, żebym posłuchał kilku nagrań audio jego taty. Na pewno chciałem wiedzieć, zwłaszcza z uwagi na to, że jego ojciec był amerykańskim Żydem pierwszej generacji urodzonym w Rosji, i jak to kształtuje kogoś. Powiedziałbym, że tam było trochę więcej swobody. W Armageddon Time wiem, że naprawdę próbowali replikować niektóre maniery lub sposób mówienia.
Skąd jeszcze czerpałeś inspirację do swojej postaci? Wiem, że masz rodzinę na Wschodnim Wybrzeżu.Wychowałem się w New Jersey do około 12 roku życia; cała moja rodzina pochodzi z New Jersey i wschodniej Pensylwanii. Powiedziałem to mojej żonie - jest z Kalifornii - mówiłem, "Mam wrażenie, że każdy powinien poświęcić trochę czasu na północnym wschodzie. Bo myślę, że sprawia, że stajesz się twardy i nieco odważniejszy. To bardzo głęboko w moim DNA i historii mojej rodziny. Poza współczuciem i empatią dla Irwina, dorastałem z silnymi i wrażliwymi mężczyznami w postaci mojego ojca i dziadka, powiedziałbym, że to mnie ukształtowało, bo nie wiem, jak to jest być tatą, i z tego, co słyszę od innych osób, nigdy nie będziesz wiedział, jakie to jest, dopóki nie będziesz miał dzieci. I tak, szczerze mówiąc, czułem się jak trochę oszust w zespole imitatorów.
Nigdy nie grałeś wcześniej roli takiej jak ta, jako tata ze starszymi dziećmi, a to jest centrum świata postaci.
Wielu moich kumpli ma dzieci. Myślę, że najstarsze - mieli dzieci w wieku 21 lat, więc tak naprawdę jeden z nich ma 16-latka. To podróż, na którą ja i moja żona bardzo liczymy.
To jest w planie.
Tak.
Czy granie takiej roli taty sprawia, że zastanawiasz się, jaki rodzaj taty byś był?
Myślę, że jesteś wychowany z pewnym systemem wartości i myślę, że w większości chcesz dać dzieciom lepsze życie niż miałaś. Wydaje się to być dość powszechne wśród rodziców i dziadków, z którymi rozmawiałem.
Kiedy chodzi o Hollywood teraz, rozmawiam tak wiele na temat tego, co dzieje się obecnie w branży.
Co mówią dane?
Zaniepokojenie. Ale wiele różnych opinii na ten temat, i ciekawi mnie, gdzie jest twoje stanowisko. Czujesz się zaniepokojony, optymistyczny?
Myślę, że jeszcze nigdy nie było tyle możliwości dla aktorów i reżyserów. Jest mnóstwo naprawdę niesamowitych materiałów, które zazwyczaj znajdują się w przestrzeni seriali limitowanych lub wspaniałego telewizji. Ale uważam, że doświadczenie kinowe jest konieczne, a ten rok zaczął się naprawdę dobrze, więc ludzie przychodzą. Wpędzamy się w kłopoty, gdy ktoś zaczyna traktować swoją publiczność po macosze. Myślę, że to naprawdę jest pochodnia, która musi być noszona na wszystkich poziomach, nie tylko przez osoby tworzące, ale także przez osoby dystrybuujące, sprzedające ten materiał.
Ale nie martwię się zbytnio o stan rzeczy, bo w końcu musisz po prostu kłaść jedną stopę przed drugą i starać się stworzyć najlepszą wersję swojej kariery, ale także najlepsze życie dla siebie i swojej rodziny. To jest to, co próbuję zrobić. Bo jeśli zbyt mocno skupiasz się na pracy, to zwykle nie masz czasu dla żony, przyjaciół, rodziny.
Mówiąc o filmach, które odniosły sukces w tym roku, zagrałeś Johna Brancę, prawnika Michaela Jacksona w filmie "Michael". Co słychać o sequelu?
Wiem, że wszyscy są bardzo podekscytowani. Jeszcze nie czytałem scenariusza, ale jak już zostanie ukończony, to wiem, że go zobaczymy.
Czy przewidywałeś, że pierwsza część odniesie taki sukces, zarabiając dotychczas 706 milionów dolarów na całym świecie?
Aby film osiągnął taki sukces, naprawdę musi on bawić ludzi, ponieważ filmy - małe lub duże - osiągają sukces głównie dzięki opinii publicznej. Opinia publiczna wynika z jakości tego, co zrobiłeś. Pamiętam, że czytałem jakieś badanie, według którego Michael Jackson był jedną z pięciu najbardziej znanych osób, które kiedykolwiek chodziły po ziemi, a na tej liście są, jak Leonardo da Vinci, Jezus Chrystus - on jest tak znany.
POWIĄZANE ARTYKUŁY
× zamknij