Biały Dom chce, aby wszyscy—oprócz prasy—zobaczyli dokument o Melanii Trump | Vanity Fair
Od kilku tygodni rozmawiałem z jednym z producentów nowego dokumentu o Melanie Trump, gdy zaczął zachowywać się dziwnie. Fernando Sulichin jest od samego początku ciekawą postacią. Argentyński producent jest relatywnie mało znany, ale często pojawia się na pierwszej linii wydarzeń, pracując z politycznymi ikonoklastami wszystkich opcji. Wyprodukował kilka dokumentów Olivera Stone'a, w tym serię wywiadów z Władimirem Putinem, które były krytykowane za uległość Stone'a wobec silnego przywódcy. Gdy Sean Penn udał się do Meksyku, by spotkać się z baronem narkotykowym El Chapo, Sulichin był tam z nim. A gdy skompromitowany producent Hollywoodu, Brett Ratner, wrócił z długiej wygnania, by wyreżyserować dokument, który chciała zrobić o sobie Melania, Sulichin został ogłoszony jako producent wykonawczy.
Tak poznałem go. Rozmawialiśmy kilka razy w zeszłym miesiącu; entuzjastycznie opowiadał o dokumencie i wyraził nadzieję, że będzie dobrze przyjęty. Zaprosił mnie na premierę, która odbyła się w Centrum, które dawniej nosiło nazwę Kennedy'ego. Potem, dzień przed wydarzeniem, jego ton zmienił się z ciepłego na zaniepokojony.
„Ryzykuję dla Ciebie moją głowę, więc nie pisz sarkazmu,” napisał przez smsa. Kilka godzin później koniecznie zobowiązał mnie do embargo na dwie dni na historię, co oznaczało, że nie mogłem opublikować artykułu o dokumencie, którego premiera odbyła się w czwartek wieczorem, aż do soboty. Zauważyłem, że na premierze pojawi się wielu influencerów, którzy z pewnością opublikują zdjęcia z wydarzenia w sieci. Nie wspominając o tym, że dokument ma otwarcie w kinach na terenie kraju w piątek (dzisiaj), a każda duża agencja prasowa zajmuje się tym. Jak mogli twórcy Melanie spodziewać się utrzymania tego 48-godzinnego przeciwdziałania relacjom prasowym?
Moje protesty nie zostały wysłuchane. Gdy dzwoniłem w czwartek do Sulichina, by potwierdzić moje przybycie, prognozy nie były dobre. „Robię co mogę,” twierdził. Powiedział mi, żebym się spodziewał telefonu od jego przedstawiciela prasowego z Londynu, który może rozwiązać tę całą sytuację. Nigdy jednak nie zadzwoniła. Ostatecznie przestał mi odpowiadać.
„Dla mnie to największy moment mojego życia, mojej całej kariery,” powiedział Ratner, którego wcześniejsze osiągnięcia obejmują reżyserowanie serii Rush Hour, która przyniosła 850 milionów dolarów przychodu z kin oraz produkcję Revenant, za który Leonardo DiCaprio zdobył Oscara.
Wkrótce dowiedziałem się, że moje przeznaczenie było wspólne dla reszty prasy, zdecydowana większość z której nie została wpuszczona na premierę Melanii, dokumentu, który Amazon kupił za 40 milionów dolarów i podobno wydał kolejne 35 milionów na promocję. Ta cena 75 milionów dolarów stanowi wysoką przeszkodę dla filmu, który spodziewa się zarobić zaledwie kilka milionów w premierowy weekend. Amazon zalał ekrany telewizorów i bilbordy w całej Ameryce uderzającym wizerunkiem pierwszej damy, a media społecznościowe uzupełniały to zrzutami ekranów z planami sal kinowych pokazującymi mało, jeśli w ogóle, zarezerwowanych miejsc.
To dziwna sytuacja, film w desperackiej potrzebie promocji jest tak zaciekle powstrzymywany przed reporterami, których studio potrzebuje do pokrycia go. To nie był tylko Sulichin, który pomógł zachować hermetyczne zabezpieczenie przed drzwiami kina: Amazon nie pozwolił reporterom wejść za czerwony dywan Trump-Kennedy Center. Szef centrum, Ric Grenell, nie był żadną pomocą, co nie powinno być zaskoczeniem — pomimo swojej przeszłości jako dyplomaty, Grenell w Trumpowskim świecie wykazywał szczególną wrogość wobec prasy. (Niedawno wysłałem mu e-mail z powitaniem, ale odpowiedział mi raczej nie-dyplomatycznie, diagnozując media z „skrajnym przypadkiem TDS,” czyli zespołem Zespoju Znienawidzenia Trumpa). W okresie poprzedzającym wydarzenie, ekipa Ratnera zgodziła się na wywiad wyłącznie z dziennikarką Vanity Fair, aby potem odciąć kontakt gdy zbliżyła się zaplanowana data wywiadu.
Podczas gdy pressa była wykluczona z samego pokazu, pozwolono im relacjonować przemarsz sekretarzy kabinetowych i wybranych urzędników, którzy przeszli po czarnym dywanie, zachowując w ten sposób monochromatyczny styl, którego Melania użyła zarówno w swojej autobiografii, jak i w nowym dokumencie. Byli tam, między innymi, sekretarz zdrowia i usług społecznych Robert F. Kennedy Jr., przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, sekretarz obrony Pete Hegseth i sekretarz handlu Howard Lutnick. "Jestem wielkim fanem Melanii" - powiedział Kennedy, dodając: "Jest zwolenniczką mojego programu". Ratner - którego kariera w Hollywoodzie została zahamowana w 2017 roku, po serii oskarżeń o wykorzystywanie seksualne, które wówczas zaprzeczył - przybył z Markiem Beckmanem, producentem filmu i długoletnim doradcą Melanii. "Dla mnie to największy moment całego mojego życia, całej mojej kariery" - powiedział Ratner, którego wcześniejsze osiągnięcia obejmują reżyserię serii "Godziny szczytu", która przyniosła 850 milionów dolarów z box office'u oraz produkcję filmu "Zjawa", za który Leonardo DiCaprio zdobył Oscara. Jak zmierzy sukces tego filmu? "Zdecydowanie nie liczbą sprzedanych biletów!" - powiedział Ratner. "Już mi się udało". A gdzie byłeś przez te lata? "Trzymałem się na uboczu" - odpowiedział tajemniczo. (Ratner wyreżyseruje nadchodzący film "Godziny Szczytu 4", który Paramount zielono światło po tym, jak Trump prywatnie i publicznie zwrócił się do rodziny Ellisonów, właścicieli Paramount, żeby przywrócić serię.) Między zebranymi przedstawicielami prasy, Dan Ball, prowadzący w stacji pro-Trump OANN, spędził wiele czasu głośno obrażając reporte-rów wokół siebie. Kiedy przeprowadzał wywiad z Aliną Habbą, byłym prawnikiem Trumpa, który niedawno stracił pracę jako najwyższy prokurator New Jersey, zapytał, co sądzi o "gównianej" prasie na czarnym dywanie tego wieczoru. "Fałszywe wiadomości?" - zapytała Habba. Ball, coraz bardziej zirytowany w trakcie wywiadu, skarżył się, że media "nigdy" nie wspominają o Melanii i zakończył, nazywając reporterów w sali "kundlami". Żona Balla, producentka w OANN, zaśmiała się. Podłoga wokół niej była pokryta brokatem, który zeskoczył z jej ciała. "Czuję się jak w klubie ze striptizem" - mruczał jeden z fotografów. Ball został przyłapany na mówieniu, że brokat będzie na jego twarzy później tego wieczoru. Melania i Donald Trump przybyli na końcu. Na początku Trump wydawał się zainteresowany oddaniem Melanii swojego momentu; pozowali na kilka zdjęć, potem wskazał na nią i oddalił się, żeby kamery porwały się na jej olśniewający uśmiech i czarną sukienkę Dolce & Gabbana. Zignorował krzyki reporterskie na czarnym dywanie dotyczące potencjalnej blokady rządowej. Przynajmniej na chwilę. Po kilku sekundach przeszedł do rozciągniętej liny i przez następne 27 minut odpowiadał na pytania. Melania także odpowiedziała na niektóre, ale była charakterystycznie małomówna. Czy dokument przekona ludzi, którzy nie są zwolennikami Trumpa, zapytał pewien reporter. "Nie wiem, zobaczymy" - odpowiedziała. Prezydent Trump przemawia, podczas gdy pierwsza dama Melania się przygląda. Trump odpowiadał na prawie wszystko, choć zareagował z irytacją na pytanie od reportera New York Timesa, Shawa McCreesh'a, czy ogromna suma, którą Amazon wydał na film jego żony, to przypadkiem "korupcja korporacyjna". Trump zmrużył oczy. "Z którego wy jesteście?" - zapytał. Z New York Times. "Fake news!" - odparł Trump. Ball, przechylając się z mikrofonem, zaczął chichotać i oddał puentę dla swojej widowni oglądającej w domu, w razie gdyby jej nie usłyszała. "Fake news!" - kontynuował Trump podczas przejścia po dywanie. Inny reporter zapytał o koszt dokumentu. "Myślę, że trzeba zwrócić się do prezydenta Obamy, który dostał dużo pieniędzy i nic nie zrobił" - powiedział Trump. (Firma produkcyjna Baracka Obamy Higher Ground wyprodukowała serię filmów fabularnych, w tym zdobywający Oscara dokument z roku 2019 "American Factory"). "Jeśli spojrzysz na innych, dostali oni dużo pieniędzy, ale to jest ktoś, Melania, kto naprawdę coś osiągnął; zrobiła niesamowitą rzecz." Horda reporterów skupiła się na prezydencie aż zapomnieli o głównej gwiazdzie wieczoru. Kiedy Trump rozgłaszał się na temat nowego przewodniczącego Rezerwy Federalnej czy wojen w Iranie, Melania cicho wróciła do ściany, ozdobionej gigantycznymi czarnymi literami z jej imieniem i pozowała do zdjęć. Wewnątrz wygłosiła przemówienie wypełnione do pełna operowym domem, z Trumpem patrzącym na nią z loży. Byli tam Donald Trump Jr. z narzeczoną Bettiną Anderson, Dr. Phil, Maria Bartiromo, Hegseth, Kellyanne Conway, Marco Rubio, Dr. Oz, Susie Wiles i Nicki Minaj. "Niektórzy nazwali to dokumentem" - powiedziała Melania tłumowi. "Ale nie jest. To doświadczenie twórcze, które oferuje perspektywy, spojrzenia i chwile".Melania - doświadczenie tworzenia - zostało przytoczone przez krytyków jako kolejny przykład wrogiej przejęcia kultury amerykańskiej przez Trumpa. Zanim Trump został tym razem zaprzysiężony, Jeff Bezos i Lauren Sánchez udali się na pielgrzymkę do Mar-a-Lago, aby oddać hołd. Podczas kolacji, jak informuje "The Wall Street Journal", Melania zaprezentowała miliarderowi założycielowi Amazona swój dokument. „Zaledwie ponad dwa tygodnie później, Amazon, firma, która ceni sobie oszczędność i ostre negocjacje, zgodziła się zapłacić 40 milionów dolarów za licencję na film - najwięcej, jakie kiedykolwiek wydał Amazon na dokument i prawie trzykrotnie więcej niż najbliższa oferta” - donosił "Journal", dodając, że Melania miała zarobić ponad 70% tej opłaty jako producent wykonawczy. W połączeniu z dodatkowymi 35 milionami dolarów, o których poinformował Matt Belloni z Puck’a, że Amazon wydaje na marketing filmu, łączna kwota jest oszałamiająca i trudno jest obalić przekonanie, że projekt jest daniną, którą płaci prezydent, który okazał się gotowy użyć swojej potężnej siły jako kija przeciwko prywatnym instytucjom. Rzym nadal płonie. Podział ekranu był uderzający: Ci elity, zapakowane w kiedyś szanowane instytucje, które kiczowaty cesarz zbesztane nazwał na swoje imię, objadały się kanapkami i zmywały je szampanem, podczas gdy ludzie, których ci w tej sali mogliby, w przemówieniach na wiecu, nazywać „codziennymi Amerykanami”, wychodzili na ulice Minneapolis, aby protestować przeciwko tysiącom zamaskowanych agentów federalnych, którzy najechali ich miasto, pozostawiając chaos i rozlew krwi w ślad za rządem. Trump, zepsuty i niepopularny jak Nero, obiecał na czarnej wykładzinie, że 75-milionowy film, który jego żona zrobiła o sobie „naprawdę przywraca blask”. Prasa by o tym nie wiedziała; gdy Trump wszedł do środka, by się cieszyć show, my zostaliśmy wyprowadzeni na zewnątrz w noc.