Liverpool 1-0 Everton: Raport z meczu & 3 ważne punkty z zaciętego derby Merseyside

Liverpool odzyskał 12-punktową przewagę na szczycie Premier League, wygrywając 1-0 z Evertonem na Anfield.
Gol strzał Diogo Joty w drugiej połowie okazał się decydujący w typowo zaciętym derbach Merseyside, podczas których Beto miał bramkę anulowaną i uderzył w słupek dla gości.
Trzy punkty zapewniły, że Reds odpowiedzieli na zwycięstwo Arsenalu nad Fulham i ponownie zdobyli lokalne prawa do chwalenia.
Liverpool zrobił obiecujący start, gdy Ibrahima Konate skierował głową piłkę poza bramkę po niecałych trzech minutach.
Redsi poczuli, że powinni otrzymać przewagę liczebną kilka chwil później, gdy James Tarkowski dotknął nogę Alexa Mac Allistera swym barkiem przy odbieraniu piłki dość nieostrożnie, jednak kontrola VAR orzekła, że żółta kartka jest wystarczająca.
Jednak Everton zaczął wybrnąć w rozgrywkę, powodując zamieszanie długimi piłkami do gotowego do walki Abdoulaye Doucoure i Beto.
Ten drugi sądził, że wprowadzi Toffees na prowadzenie, wbijając piłkę przez nogi Caoimhina Kellehera przy Kop, ale szybko było widno flagę sędziego liniowego sygnalizującą minimalne spalone.
A gwinejski międzynarodowy zawodnik znowu żałował swojego pecha, gdy uderzył w poprzeczkę z Kelleherem pokonanym po wykorzystaniu błędu Virgila van Dijka.
Przerwa na połowę dała Arne Slotowi szansę zmiany przebiegu gry, a Liverpool rzeczywiście zareagował na początek drugiej połowy w lepszy sposób.
Ryan Gravenberch wymusił interwencję Jordana Pickforda z dystansu, zanim Luis Diaz spowodował zamieszanie w polu karnym Evertonu po oddaniu strzału.
I ostateczny przełom nastąpił w 57. minucie, kiedy Jota odzyskał piłkę wysoko, wymienił podania z Diazem, a następnie dryblując do środka, huknął strzał do siatki.
Liverpool zadowolony z utrzymania prowadzenia i kontrolowania gry od tego momentu, David Moyes zaryzykował wprowadzając Iliamana Ndiaye, Armando Broję, Ashleya Younga i Tima Iroegbunama.
Jednak Everton nie mógł dodać do swojego jedynego strzału w tej połowie, który został oddany przez Jacka Harrisona w 52. minucie, gdy gospodarze wywalczyli zwycięstwo w radosny sposób.
Sprawdź oceny zawodników z meczu Liverpool vs Everton tutaj.
Choć Liverpool mógł prowadzić zdecydowanie na szczycie Premier League przed tym meczem, mogłeś wyczuć, że kilku kibiców zaczęło się lekko dreszczować po dwóch kolejnych porażkach z PSG i Newcastle.
Nóżki zawsze potrafią pomóc w uspokojeniu nerwów, szczególnie takie, które dają ci 12 punktów przewagi na szczycie.
Wszelkie sugestie, że ostatni "kryzys" Reds był czymś więcej niż porażkami z dwoma znakomitymi drużynami, które dobrze zagrały w danym dniu, teraz można spokojnie odłożyć na bok.
Drużyna Arne Slota stoi w takiej pozycji, że wydaje się, że po prostu muszą zdobyć tytuł Premier League – pierwszy od 2020 roku i równający rekord 20. ogólnie.
Oczywiście, na przerwie wydawało się, że Liverpool może zmierzać do kolejnego rezultatu, który podsycałby wątpliwości.
Jednak Arne Slot znowu pokazał swoją zdolność do poprawiania swojej drużyny po przerwie, oferując idealną taktykę.
Liverpool wyglądał sprytniej z piłką, uniemożliwiając Evertonowi grę swoimi testowymi przekątnymi poprzez po prostu wyłączenie im władzy nad piłką.
W rezultacie Toffees oddali jedynie jeden strzał z ponad 25 metrów w drugiej połowie pomimo tego, że wydawali się ogromnym zagrożeniem w pierwszej połowie.
Dla kogoś znanego jako zabójczy finisher, niewiarygodne jest, że Diogo Jota przyszedł na ten mecz, nie mając ani jednego gola w swoich ostatnich dziesięciu występach dla Liverpoolu.
Faktem jest, że Portugalczyk nie wyglądał tak jak zwykle od powrotu po poważnym urazie żeber doznanym przeciwko Chelsea w październiku.
Ale strzelając tutaj klasycznego gola zwycięskiego, oddając przy tym pięć strzałów, dał obietnice powrotu do formy.
Z innymi napastnikami Reds, którzy zawiedli w kluczowym okresie, byłoby ogromnym wsparciem zdobycie takiego strzelca z powrotem w rytmie.
karmić