Charles Melton gra Himbo w 'Beef', ale jest z całego serca | Vanity Fair

17 Czerwiec 2026 2235
Share Tweet

Charles Melton podczas naszej rozmowy wideo ma na sobie białą koszulkę z napisem „Autumn Durald Arkapaw”. Koszulka stała się hitem po tym, jak Arkapaw został nominowany do Oscara za kategorię zdjecia filmowego w tym roku - a następnie zrobiła historię jako pierwsza kobieta, która kiedykolwiek zdobyła tę nagrodę. Melton, który współpracował z Arkapaw przy adaptacji młodzieżowego romansu The Sun Is Also a Star z 2019 roku, uśmiecha się szeroko, gdy zwracam mu na to uwagę.

Melton promienieje energią, kiedy rozmawia o dawnym współpracowniku, którego jest fanem. I buduje karierę wypełnioną nimi. Po przełomowym występie u boku Julianne Moore w dramacie z 2023 roku Todda Haynesa, „May December”, podpisał kontrakt na drugi sezon „Beef” z powodu podziwu dla jego twórcy, Lee Sung Jin. Został wciągnięty do najnowszego filmu „Her Private Hell”, który zadebiutował na festiwalu w Cannes, ze względu na reżysera, Nicolasa Windinga Refna, który przez 10 lat nie zrealizował żadnego filmu. A wkrótce będzie można go zobaczyć w nowym filmie Greta Kwedara i Clint Bentleya, duetu odpowiedzialnego za „Sing Sing” i „Train Dreams” (tak, oba filmy mu się bardzo podobały).

Jednak postać Austina w tej serii „Beef” może być najbardziej osobistą rolą Meltona do tej pory. Lee (zwanego Sonny) napisał tę rolę specjalnie dla Meltona i nawet umieścił jego zdjęcie na swojej tablicy inspiracji. Razem wykreowali postać - były dobrze zainicjowany gwiazdor futbolu, który pracuje ze swoją narzeczoną (Cailee Spaeny) w ekskluzywnym klubie wiejskim - czerpiąc inspirację z własnych doświadczeń Meltona. W tym odcinku „Little Gold Men” Melton wyjaśnia, dlaczego czuł taką opiekę nad Austinem, jak ojcostwo go zmieniło i czego szuka u reżysera.

Wywiad ten został zredagowany i skrócony.

Vanity Fair: Czy byłeś fanem pierwszego sezonu „Beef”?

Charles Melton: Byłem fanem Stevena Yeuna i obserwowałem jego twórczość od jakiegoś czasu. I spotkałem się z Sonnym, który zaproponował mi udział w programie po pokazaniu mi zdjęcia mnie samego, które wisiało w pokoju scenarzystów. Od razu wiedziałem. Po prostu poczułem to i czułem, jak bardzo stałem się otwarty dla niego. A on powiedział: „Dla Stevena była to koreańsko-amerykańska historia, ale półkoreańsko-amerykańskie doświadczenie, o którym ludzie nigdy nie rozmawiali. I chciałbym zrobić coś z tym.”

Kiedy go spotkałeś, był to tylko pomysł, nie scenariusz jeszcze?

Tak, to był tylko pomysł. Opowiedział mi o Austinie i mówił o tym gościu, który jest tak miły, słodki i empatyczny. Wszystkie te rzeczy, o których mówił, przenikały i przeciekały przez moją głowę. Myślałem: Och, to dekonstrukcja męskiego archetypu, wiesz? To ogromna wrażliwość i introspektywność, ta empatia. Powiedział, że Austin stawia ludziom na piedestał. I pomyślałem: O, współuzależnienie. Trochę wiem o współuzależnieniu w pewnych przyjaźniach i związkach. Dla mnie musiałem naprawdę zrzec się tej opiekuńczości, jaką darzę Austina, bo jest zabawny, bo jest tak poważny w tej sytuacji, w której się znalazł. Jako aktora, to technicznie może być bardzo trudne. Ale to jest rodzaj humoru, którego kocham.

Melton z Oscarem Isaacem w „Beef”.

Austin jest zabawny, ale także tak szczery i prawdziwy.

Ktoś wspomniał o Ryanie Goslingu i Bradzie Pitted, i o tym, jak doskonale grają te „himboidalne”, głupie postaci. Ale w rzeczywistości to, co robią, to wstrzykują tak wiele ludzkości, i to właśnie musiałem zrobić z Austinem. Widzisz, jak powoli pęka przez cały sezon. Jego maska rozpada się równocześnie z jego związkiem, więc próbuje połączyć wszystkie kawałki tego układanki. Dla mnie to było bardzo zabawne, ale trudne w najlepszy sposób.

Porozmawiajmy o zakończeniu. Jak się czułeś wobec decyzji Austina, aby pozostać z Ashley?

Interesuje mnie bardziej opinia publiczności. Co myślisz? Czy Austin podjął właściwą decyzję?

Bardzo się zdenerwowałam, ale potem uznałam, że to właściwe zakończenie dla tej serii i tej historii.

Byłem w samochodzie z [zdjęciowym] Jamesem Laxtonem, gdy kręciliśmy tę scenę zakończenia, i byliśmy tam tylko ja i on przez godzinę i pół, kręcąc te długie ujęcia. Dostałem kilka wskazówek przez krótkofalarke, ale wiedziałem, że to był bardzo ważny moment dla Austina. Nie myślałem o tym, co mi mówili, że to jest scena z „Absolwenta”, gdzie to jest niemal takie zrealizowanie tej decyzji, którą podjąłeś.

Myślę, że to maluje doskonały obraz rzeczywistości ludzkiej. Musimy podejmować trudne decyzje, a nie ma idealnej decyzji. Myślę, że Austin odczuł ciężar, być może zdał sobie sprawę, że gdyby w tamtym momencie poszedł do Eunice, nie zmieni to taśmy, którą nosi. Faktem jest, że wybrał swoją narzeczoną, z którą miał dziecko, w przeciwieństwie do tej fantazji, która otworzyła mu drzwi do jego własnej tożsamości jako Koreańczyk.

Mówiąc o zmianach tożsamości, niedawno zostałeś tatusiem.

Tak.

Jakie to dla ciebie było?

To zmieniło moje życie. Moja córka ma trzy miesiące. Oglądanie mojej partnerki [filmowiec i fotograf Camille Summers-Valli], jaką jest matką, to niesamowite, piękne doświadczenie. Jestem tak zainspirowany i wzruszony, moje serce całkowicie się otwarło. Teraz trochę lepiej rozumiem czas, strukturę czasu, wiesz?

Wydaje się, że masz bardzo bliski związek z własną mamą. Przywoziłeś ją na gale nagród; ma małą cameo w Beef. Co cię nauczyła na temat bycia rodzicem?

Zawsze była obok. I nie mówię, że non-stop, ale kiedy była, była. Myślę, że od mojej mamy i taty, szczególnie od mamy, uczenie się na przykładzie kogoś, kto jest pasjonatem i ma w swoim życiu tyle miłości i bogactwa, to dla mnie wielkie wzorcowanie jako ojca, jakim chciałbym być, gdzie moja córka może mnie zobaczyć i jej mamę konsekwentnie realizujących swoje marzenia i tworzących sztukę, będąc po prostu szczęśliwymi, tak, że ona może powiedzieć sobie, "O, ja też mogę to zrobić".

"May December" był dla ciebie tak ogromnym momentem. Jak podszedłeś do tego, co zrobić potem?

Jestem zorientowany na twórców filmowych. Moje doświadczenie z Toddem Haynesem, jednym z największych twórców filmowych wszech czasów, był niesamowity. Zawsze fajnie myśleć o byciu gwiazdą czegoś, ale wolę być częścią czegoś wielkiego niż tylko dać świetny występ w czymś, co może nie jest tak dobre. Dla mnie to po prostu uczucie, które czuję. Kiedy czytam coś, jestem jak, "Och". Ostatnio czytałem ten scenariusz i płakałem przez 20 minut po jego przeczytaniu. To taka nowa dawka świeżego powietrza, bo wiesz, to bierze z mojej duszy tę część.

Twoje kolejne projekty są z Nicolasem Winding Refnem, a potem z Gregiem Kwedarem i Clintem Bentleym, duetem, który zrobił Train Dreams. Co cię skłoniło do bycia częścią tego projektu z Refnem?

On jest pięknym malarzem i maluje kolorami i zdjęciami, a ten niezwykły świat, który potrafi stworzyć i wprowadzić cię w niego jako artystę, to po prostu coś najlepszego. Zrobiliśmy ten film za bardzo małe pieniądze, ale to doświadczenie to był jeden z najlepszychch 56 dni mojego życia. I mogłem zagrać w akcji. W tej produkcji jest dużo akcji. Mówił, "Będziesz superbohaterem". Więc zrobiłem swój film o superbohaterze z Nickiem Winding Refnem.

Czy już podczas pierwszej rozmowy z reżyserem wiesz, czy zgadza się z tobą wibracja?

Mam dobre wyczucie, ponieważ wiele z tego działa na podświadomość. Na przykład z Refnem to była taka dyskusja typu "pytanie i odpowiedź". Pytał mnie, "Co myślisz o tym?". Wiedziałem, co robił. Chciał zobaczyć, jak widzę świat, jak myślę o pewnych rzeczach, co było dla mnie bardzo interesujące. Myślę, że każdy reżyser robi to w jakiś sposób.

Masz dość długą listę osób, z którymi ostatnio współpracowałeś.

Tak. I nikt nigdy nie powiedział, "O, przychodzimy do ciebie tylko dlatego, że jesteś Koreańczykiem". To było zawsze z powodu pracy, co było niesamowite.

Jaka jest najlepsza forma zemsty?

Życzliwość. Nie ma czasu na drobnostki, chociaż wiele osób uwielbia być drobiazgowymi, i może to sprawiać przyjemność na chwilę. Ale jeśli chcesz poczuć zemstę, obejrzyj osadzone w Korei film "I Saw the Devil" w reżyserii Kima Jee-woona, który jest intensywnym filmem o zemście.

Wiadomo, że jesteś fanem koreańskiego kina. Gdybyś musiał wybrać jeden koreański film, który byłby twoim ulubionym, jaki byś wybrał?

Nie powiem "Parasita", bo to jest oczywiste. Wybrałbym "Oldboya".

Dlaczego?

Cóż, powiem tylko, uwaga na treści. Poprowadziłem pewną grupę moich przyjaciół, których kocham, którzy są w branży artystycznej, i nigdy nie widzieli "Oldboya", i myślę, że byli dosyć zdziwieni, że nawet nie ostrzegłem ich, o co w tym chodzi. Byli równie zaskoczeni. Po prostu uważam, że to arcydzieło. A jeśli nie chcesz tego oglądać, bo powiedziałem "uwaga na treści", zobacz "Memories of Murder".

Poszukiwanie Ofiar - i Odpowiedzi - Po Powodzi 4 lipca, która zniszczyła Teksas

Ta-Nehisi Coates o Następnym Czarnym Prezydencie

Przestraszony Złamał! Knicks zdobył mistrzostwo, a Nowy Jork Ożywa

Wyłącznie: Problemy za Kulisami Imperium Mediowego Alexa Coopera

Poznaj Swoich Nowych Wykonawców Obrony: Chłopców DOGE

Aaron Sorkin Rozmawia Wyłącznie z VF O Społecznym Rozliczeniu

Książę William, Kate Middleton i Wściekłość wokół Królewskich Nieruchomości

Jak szóstków Angelina Jolie radzi sobie z dorosłością

25 najlepszych filmów do obejrzenia na Netfliksie w czerwcu

Z archiwum: Jak sprzeczka o nieruchomości przerodziła się w prawdziwą historię Miami Vice


POWIĄZANE ARTYKUŁY