Recenzja filmu Melanii: Całe bogactwo świata nie może stworzyć dobrej propagandy | Vanity Fair
Melania, film o Melanii Trump Brett'a Ratnera, jest rzekomo poważnym filmem, który działa jak mockumentary. Jeśli robiłbyś film, który parodiowałby obecną pierwszą damę Stanów Zjednoczonych, nie jestem pewien, co byś zrobił inaczej.
Ten niekończący się, prawie dwugodzinny film przedstawia ciągłe voiceover Melanii, prowadzącej nas przez kluczowe chwile w dwudziestu dniach poprzedzających drugą inaugurację jej męża: wybieranie tkaniny na swoje płaszcz, sprawdzanie, czy sukienka ma odpowiednią długość, zatwierdzanie planu projektowego na kolację, oraz szukanie mebli do przyszłej sypialni Barrona. (Niestety, nigdy nie dowiadujemy się, którą komodę wybiera.) "Moja wizja artystyczna jest zawsze klarowna," intonuje, powracając do tego pojęcia wielokrotnie.
To jest dzieło propagandy, ale reżyser Brett Ratner nie jest Leni Riefenstahl. Brakujące są zachwycające wizuale i hipnotyzujące montaże niemieckiego producenta filmowego; zamiast tego Ratner zastępuje niekończone ujęcia gaudyjnego, nadmiernego estetycznego stylu Trumpa, gdy Melania dryfuje przez Trump Tower, prywatne odrzutowce, konwoje samochodowe, oraz bankiety, aż w końcu ląduje w Białym Domu. Pierwsze ujęcie dokumentu to panorama Mar-a-Lago w całej swojej pozłacanej chwale, w towarzystwie "Gimme Shelter" Rolling Stonesów. "Gwałt, morderstwo, to tylko strzał stąd," obiecuje głos Jaggera.
Zanim został wypędzony z Hollywood przez zarzuty o napaść seksualną (które zaprzeczył), Ratner był najbardziej znany z reżyserii filmów Rush Hour - więc przynajmniej oczekiwałem dynamicznego tempa i dramatu. Niestety: moglibyśmy równie dobrze oglądać, jak wysycha farba na złocie.
Niełatwo powiedzieć, czy sama Melania uważa wszystko za tak nudne, jak ja: pozostaje zagadkowa przez większość filmu, jej twarz zamarła w eleganckiej masce. Jedyne razy, gdy naprawdę się rozpromienia, to gdy Ratner zmusza ją do śpiewania razem z jej ulubioną piosenką, "Billie Jean" Michaela Jacksona, a później tańcząc do "YMCA" Village People na jednym z wydarzeń inauguracyjnych. W kilku momentach Melania odnosi się z smutkiem do śmierci swojej matki, nawet kiedy kamery śledzą ją do Katedry św. Patryka, gdzie zapala świece. Ale przez cały czas nie widać zmiany w jej postawie.
Ta odmowa mogła być świetnym pretekstem do segmentu o przeszłości Melanii - jej dzieciństwie w Słowenii, karierze modelki, informacji tła, które mogłyby nadać kontekst jej przekształceniu w towarzyszkę Trumpa. Ale zamiast tego, dokument pozostaje przy drobiazgach w marszu ku drugiej kadencji Trumpa. Nie wspomniano o szturmie na Kapitol USA 6 stycznia 2021 r.; zamiast tego kamera po prostu przesuwa się po obrazach Kapitolu przygotowującego się do inauguracyjnego wydarzenia - teraz symbolem triumfalnej potęgi Trumpa.
Niekiedy momenty zza kulis filmu są lekko fascynujące: widzimy, jak szef sztabu Melanii z radością odrzuca prośbę o informacje na temat wybujałej umowy Amazona na rzecz tego właśnie dokumentu od Matta Belloniego z Puck. Na kolacji inauguracyjnej kamera przesuwa się nad Elonem Muskem, Markiem Zuckerbergiem, sędzią Sądu Najwyższego Brettem Kavanaughem, i samym Jeffem Bezosem z Amazona, gdy Melania wyjaśnia, że to darczyńcy uczynili możliwym drugą kadencję Trumpa.
Prawie wszystko, co Melania mówi w filmie, to frazesy - banały na temat przestrzegania konstytucji, "szacunku dla innych", i jak bez względu na to, skąd ludzie pochodzą, "jesteśmy związani tą samą ludzkością." Ale wiele z tego wydaje się szczególnie bogate z uwagi na miniony rok, czy nawet miniony tydzień: na północno-wschodnich przedmieściach Los Angeles, gdzie oglądałem film, ICE aktywnie wyłapuje miejscowych ogrodników i sprzedawców ulicznych.
Niewielka grupa w kinie ze mną, głównie kobiety w średnim i starszym wieku, nie wydawała się przejmować. Śmiali się z uznaniem na scenie, gdzie Trumpowie czekali podczas przeprowadzenia mebli Bidena z Białego Domu, a kobieta w moim rzędzie "oohed" na niektóre wybory modowe Pierwszej Damy. Z pomocą Ratnera, Melania wydaje się kreować siebie jako tajemniczą królową królestwa, główną postać wiecznego dynastii, z Białym Domem jako Wersal. To fantazja, która jest przebita, gdy tylko wychodzę z kina, aby powitać mnie tłum protestujących przeciwko ICE.
Biały Dom Chce, żeby Wszyscy Zobaczyli Melanię - Oprócz Prasy
Niezwykłe Życie Catherine O’Hary na Zdjęciach
Błotniste Wyjście Andrzeja Montbatten-Windsora
Jak Sezon 4 Bridgertona Zmienia Najbardziej Kontrowersyjną Linijkę Książki
Co Się Dzieje z Przerwą w Połowie Meczu „All-American” Point of USA?
Dlaczego Wielkie, Piękne Boeingi Trumpa Nie Mogą Jeszcze Latać
Nadgonienie z Michaelem J. Foxem i Harrisonem Fordem
Nacjonalizm Krwi i Gleby, Który Zabił Renee Good i Alexa Prettiego
Susie Wiles, JD Vance, i „Psiaki ze Złomowiska”: Szef Białego Domu o Drugiej Kadencji Trumpa
Z Archiwum: Wnętrze Życia Melanii Trump jako Pierwszej Damy