Stare książki mogą mieć niebezpieczne poziomy chromu, ale ryzyko dla czytelników jest niskie

19 Sierpień 2024 1825
Share Tweet

Stare książki mogą być piękne do oglądania. Ale trzeba z nimi ostrożnie obchodzić — mogą być toksyczne.

Okładki książek z epoki wiktoriańskiej są już znane z tego, że czasami zawierają pigmenty, które zawierają toksyczne metale ciężkie, takie jak ołów, chrom i arsen. Jednak gdy niedawno badacze ocenili kolekcję w głównej bibliotece uniwersyteckiej, znaleźli stężenia toksycznych metali na niektórych tomach, które przekraczały bezpieczne poziomy.

"Uważam, że bardzo ważne jest, aby bibliotekarze byli świadomi tych zagrożeń", mówi Leila Ais, studentka studiów licencjackich z biochemii na Uniwersytecie Lipscomb w Nashville, która przedstawi wyniki zespołu 18 sierpnia podczas spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Denver.

Bibliotekarze zgłosili się do zespołu z prośbą o przetestowanie starych, jaskrawo kolorowych książek w kolekcji uniwersyteckiej. Badacze użyli przenośnego urządzenia o nazwie spektrometr fluorescencji rentgenowskiej do wykrycia metali w okładkach 26 książek. Dodatkowe badania laboratoryjne pomogły zespołowi określić ilość każdego związku metalu obecnego w okładce.

W złoto-żółtych okładkach niektórych książek, Ais i jej koledzy znaleźli krokoit — związek zawierający toksyczne metale, ołów i chrom — oraz siarczan ołowiu, dwie związki tworzące pigment o nazwie żółcie chromowe. Postimpresjonista Vincent van Gogh wykorzystał znane pigmenty żółcie chromowe w swojej serii słoneczników.

"To, co mnie zaskoczyło, to jak skoncentrowane są niektóre związki metali w niektórych książkach," mówi Ais. W najbardziej metalicznej okładce książki stężenie chromu wynosiło około 50 części na milion, co znacznie przekracza 4–25 ppm, które mogą wywoływać reakcje skórne, według Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom w USA.

Jednakże to nie oznacza koniecznie, że czytelnicy biblioteki są zagrożeni. Żółć chromowa nie łuszczy się z okładek łatwo, więc ryzyko wdychania cząstek lub przenoszenia tych metali ciężkich na ręce jest niskie, mówi Rosie Grayburn, analityk naukowy materiałów w Muzeum Winterthur w Delaware i w Projekcie Książki Trującej, inicjatywie badawczej mającej na celu zidentyfikowanie toksycznych pigmentów w okładkach książek. Inne pigmenty, takie jak arsenianowa zieleń szmaragdowa, łuszczą się łatwiej i niosą większe ryzyko narażenia, dodaje.

Zespół z Lipscomb planuje przekazać swoje wyniki do Projektu Książki Trującej po przeprowadzeniu kilku dodatkowych testów. Tymczasem personel biblioteczny zapakował książki, które mogą zawierać szkodliwe związki w plastikowe worki i usunął te, które wiadomo, że zawierają toksyny, z obiegu.


POWIĄZANE ARTYKUŁY